Ktokolwiek widział Pana Anatola, ten wie, że jest on prostym i serdecznym człowiekiem. Nie ma w jego ubiorze ani w postępowaniu niczego niezwykłego. No może, z wyjątkiem tego, że jest obdarzony głęboką wiarą w Boga i w to, co robi, lub czego jest świadkiem. Jego praca ma wymiar metafizyczny, mimo że on sam nie jest osobą duchowną. Przynajmniej w tym ogólnie pojętym znaczeniu. Jego duchowość/religijność jest w tej społeczności czymś normalnym. Nikt nie robi tu z tego sensacji. Ludzie idą po pomoc do lekarza, księdza czy szeptuna. Każdy z nich pełni tu szczególną funkcję i każdy z nich stara się pomóc ludziom w ich potrzebach. Nikt nie prowadzi rankingu, kto jest lepszy,a kogo należy unikać. Wszyscy żyją zgodnie mimo odmiennych profesji (ta informacja jest zasłyszana, ale skłonny jestem w to uwierzyć).
Czy ja sam w to wierzę? Tak. Bezsprzecznie. Mam w sobie nawet głębokie przekonanie, że ta wiara (osoby potrzebującej pomocy), w skuteczność pracy Pana Anatola ma tutaj niebagatelne znaczenie.
Pozwól, że rozwinę temat dotyczący wiary i jak ja ją rozumiem. Wiara, o której myślę, nie skupia się tylko na wierze w coś lub kogoś na zewnątrz poza nami, niepojętym do zrozumienia naszym ograniczonym umysłem, ale raczej skupia się na tym, czy wewnątrz siebie, całym sobą, wierzę w to, że wszystko będzie dobrze, bez żadnego cienia wątpliwości, całym sercem. Nie umysłem, ale właśnie sercem.
W takich chwilach, kiedy oczekujemy odpowiedzi, potwierdzenia, że to uzdrowienie nadejdzie, może pojawić się w nas spokój i cisza, które dla mnie osobiście mają aspekt boskiej obecności. Tak bynajmniej było w moim przypadku, o którym wspomniałem tutaj. Czymkolwiek lub kimkolwiek więc jest Bóg (bo dla każdego z nas może być czymś/kimś innym), nie ma to większego znaczenia, bo powtarzam raz jeszcze, najważniejsze jest to, w co sami wierzymy. Nasza głęboka wiara ma zdolność kreacji świata zewnętrznego. Innymi słowy, może sprawić, że jeżeli głęboko w sobie w coś wierzymy, np. w uzdrowienie, to ono ma prawo się wydarzyć. Mówi o tym wiele religii. Jeżeli więc spotykamy na swojej drodze człowieka, który tak jak my wierzy w uzdrowienie, lub sam zaraża nas swoją głęboką wiarą, to wszystko się może zdarzyć.
Wszak Wiara czyni cuda ![]()
Twoja wiara.
Dobrze jest o tym pamiętać, a wszystko będzie dobrze.
Jak trafić do Pana Anatola?
Tel: 511 089 764 (Gdyby nie odbierał, nie oznacza to, że Cię nie przyjmie. Może być zajęty) Z tego co mi wiadomo, tylko w czasie nabożeństw w kościele/cerkwi (niedziela), nie ma przyjęć.
Ul. Kleszczelowska 38
17-106 Orla
Gdyby drzwi do domu, były zamknięte, proszę poczekać ok. 30 min (prawdopodobnie, ktoś jest przyjmowany przez Pana Anatola)
Pinezka do mapy: https://maps.app.goo.gl/gmv93P2wWSU29dzK9
Jeżeli nie masz możliwości dojechać samodzielnie, napisz do mnie. kliknij tutajRaz na jakiś czas, organizuje taki wyjazd z Warszawy (i z powrotem ) do Orli.Z uwagi na zmianę organizacji przyjęć u Pana Anatola (zapisy), wyjazdy z Warszawy zostają odwołane.
Uwaga
Jeżeli chciałbyś/chciałabyś wspomóc swoje zdrowie lub zdrowie swoich bliskich, za pomocą bioenergoterapii, zapraszam do kontaktu. Pracuje zdalnie, więc nie ma potrzeby przyjazdu lub umawiania się w konkretnym miejscu.
Pierwsza sesja jest bezpłatna i bez zobowiązań. Jeżeli poczujesz poprawę w zdrowiu, umówimy się na więcej. Skontaktuj się ze mną za pomocą formularza kontaktowego (kliknij tutaj) i napisz, w jakim obszarze potrzebujesz pomocy.
Historie uzdrowień, znajdziesz tutaj (kliknij)
O mnie
Nazywam się Sławomir Sidorow. Jestem bioenergoterapeutą (2 stopień Reiki, inicjacja u mistrza Mariana Bartkowiaka link do certyfikatów) Od kilkunastu lat, wspieram swoje (i nie tylko swoje) zdrowie bioenergoterapią. Przeszedłem drogę od sceptyka, półsceptyka, ćwierćwierzacego
, półpraktyka, do osoby w pełni zaangażowanej w tę metodę wspierania własnego zdrowia.

