Kierunek Syberia!

Chcąc nie chcąc opuszczam Moskwę. Po małych przygodach (typowe) z określeniem kierunku, trafiam w końcu na lotnisko. To moje pierwsze lotnisko w Rosji. Muszę się jakoś poogarniać, przepakować, zafoliować plecak. Jestem tak świeży w podróżowaniu, że popełniam podstawowe błędy. Wódka, która miała być prezentem dla mojego przyjaciela z Krasnojarska, ląduje w bagażu podręcznym zamiast w rejestrowanym. Oczywiście na kontroli udaję głupiego (i tak właściwie chyba wtedy wyglądam), że nie wiedziałem więc proszę kobietę z kontroli o to czy mogę wrócić do odprawy i nadać ten nieszczęsny trunek razem z plecakiem. Pani się zgadza a ja śmigam do punktu odpraw. Niestety plecak zdany wcześniej już poszedł. Co robię? Pakuje z powrotem, wódeczkę w podręczny i idę jeszcze raz na kontrolę. Tym razem wybieram inną bramkę i inną kontrolę, a nuż się uda. O naiwności! Wódka wykryta, leci do kosza! Cholera jasna!

Jestem po odprawie. Siedzę i czekam na samolot, patrząc w okno. Na zewnątrz juz ciemno. Zmrok nie nastraja mnie nigdy jakoś specjalnie, szczególnie tutaj w obcym kraju. Może teraz powoli dociera do mnie, że ten pomysł z wyjazdem jest lekko hardkorowy. Nie jestem i nigdy wcześniej nie byłem podróżnikiem. Nawet nie posiadam własnego plecaka. Przed wylotem nic nie czytałem o Syberii. Nie wiem co mnie czeka. Co mnie zatem podkusiło do wyjścia z domu?

W dużym stopniu intencją wyjazdu była jakaś wewnętrzna potrzeba podróży (mimo ogromnego strachu) i zmierzenia się z tym co nieznane i paraliżujące mnie na samą myśl. Ten wyjazd miał też przełamać jakiś impas w moim życiu. Ten stan pojawia się we mnie kiedy czuję, że właściwie nic mnie nie bawi, nie wzbudza we mnie chęci do działania a każdy dzień upływa na nawykowym powtarzaniu czynności. To również próba wyrwania się z domu, gdzie miałem wrażenie, że znów się zasiedziałem. Do czego zresztą mam szczególny dar.

Komunikat o podstawieniu samolotu wyrywa mnie z rozmyślań. Czas ruszać.

Po kilku godzinach lotu zobaczę bezkres aż po horyzont. Będę go widział przez ponad 2 godziny lotu.

A gdy już wyląduje, na lotnisku będzie czekał na mnie Sasza. To on będzie moim przewodnikiem po Syberii. Nigdy się nie spotkaliśmy, znamy się tylko poprzez Skypa. Jak potoczy się to spotkanie nie wiem. Nie mam żadnych wyobrażeń, żadnego planu. Ufam w 100% mojemu nowemu towarzyszowi podróży i jego doświadczeniu.

Wszystko to, co spotka mnie w tej podróży, nie będzie dziełem przypadku. Ale o tym przekonam się później.

Czytaj dalej

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis lub do czegoś zainspirował, możesz podziękować, stawiając mi kawę.
Dziękuję! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Nie przegap! Zapisz się do newslettera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Ta strona korzysta z plików cookie. Przeglądając tę stronę, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookie.