MARZENIE
A wie Pan, o czym ja marzę? – starsza pani, patrzy na mnie z uwagą,, tak jakby zastanawiała się, czy może powierzyć mi swoją tajemnicę. Może wydam się Panu dziwna, ale ja chciałabym inaczej spędzić te święta, nie tak jak co roku. Jestem zwyczajnie zmęczona, tym corocznym przygotowywaniem świat dla całej rodziny, u mnie w domu. Chciałabym inaczej – wzdycha.
Ale jak? Ma pani jakiś pomysł? – pytam zaciekawiony.
– Chciałabym, gdzieś wyjechać. Sama. Może w góry. Wynająć sobie jakiś pokój. I tak, żebym nie musiała gotować. Żeby ktoś podał do stołu i żeby chociaż przez chwilę, nikt nie wymagał ode mnie niczego.- odpowiada, wyraźnie rozmarzona.
-A co Panią powstrzymuje, żeby to zrobić? – dopytuję.
-Właściwie to nic, ale boję się o tym powiedzieć. . Rodzina pewnie pomyślałaby, że oszalałam. Córka zaraz by się obraziła, że wydziwiam. Oni tego nie zrozumieją, że czasem chciałabym zrobić, coś tylko dla siebie. Boję się, że pomyślą o mnie, że jestem samolubna. A ja przecież chciałabym jeszcze pożyć własnym życiem, ten czas, tak szybko leci. .
Gdy tak słucham starszej pani, uświadamiam sobie, ze nigdy nie miałem okazji, spojrzeć na to z drugiej strony .
Nigdy też nie słyszałem żadnej skargi, na swój los, że strony moich rodziców. Może tylko raz, w chwili, ogromnych emocji, zdarzyło mi się usłyszeć o tym jak, życie potrafi być trudne. Ale poza tym, nic nie wydostawało się poza obraz, radzących sobie ze wszystkim rodziców. Czy mogę zatem powiedzieć, że naprawdę ich znam? Czy usłyszałem tylko to, co miałem usłyszeć i zobaczyłem tylko to, co miałem zobaczyć…
Przez chwilę zastanawiam się, co właściwie powiedziałby mój tata, gdyby mógł powiedzieć wszystko, to, co mu leżało na sercu?
Czy opowiedziałby mi o tym czego się bał, z czym nie dawał sobie rady? A może jeszcze bardziej szczerze i otwarcie. Czy był szczęśliwy, czy kochał w swoim życiu i czy sam czuł się spełniony jako ojciec?
A mama?
Czy jej dzieciństwo było szczęśliwe? Czy życie potoczyło się zgodnie z jej planami? Czy tęskniła za rodzinnym domem? I wreszcie: czy rodzice, obdarzali ją miłością?
A ja?
Czy ja kiedykolwiek spojrzałem na nich inaczej, niż poprzez pryzmat dziecka?
Czy już dojrzałem do tego, aby dać im coś od siebie, zamiast ciągle stawiać się roli petenta?
Czy w końcu zrozumiałem, że tylko prawdziwa akceptacja rodziców, ze wszystkimi ich słabościami, może zmienić i uzdrowić nasze relacje?
Nie mam jeszcze odpowiedzi na wszystkie pytania, ale słuchając mojej pasażerski, uświadamiam sobie, że właściwie to nigdy nie zadałem swojej mamie tego jednego pytania..
– Mamo, a jakie jest Twoje Marzenie?
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis lub do czegoś zainspirował, możesz podziękować, stawiając mi kawę.
Dziękuję! :)
Wysłuchaj w podcaście:

