Gdy po raz pierwszy w swoim życiu jechałem na warsztaty, byłem na etapie fascynacji szamanizmem. Bardzo chciałem czarować :)
Pamiętam swoje zaskoczenie, gdy okazało się, że zamiast na warsztaty o magii, trafiłem na warsztaty poświęcone pracy z ciałem z elementami psychoterapii. Coś mnie jednak zatrzymało i zostałem na sali. A może po prostu było mi głupio, że tak się pomyliłem? Nie wiem.
Wiem natomiast, że moje pierwsze spotkanie z rozwojem duchowym/osobistym sprawiło, że wsiąkłem w świat warsztatowy na kilkanaście lat. Dopiero potem zrozumiałem, że praca z ciałem na głębokim poziomie to właśnie ta magia, której tak szukałem.
Prawdziwą transformację przeżyłem jednak na warsztatach tantry. Tantra pojawiła się jako naturalna kontynuacja warsztatów pracy z ciałem. Jednak jej intensywność mnie zaskoczyła. Była jak tsunami i wywarła ogromny wpływ na moje życie. Wewnętrzne i zewnętrzne. Mam wrażenie, że to jedna z niewielu rzeczy, która do dziś procentuje w moim życiu i która to życie zmieniła diametralnie.
Jeżeli teraz po latach miałbym ocenić co mi dała tantra, to nie przyniosła mi dłuższych orgazmów (ok, może trochę ), ale dostałem coś zupełnie innego. Tantra otworzyła mnie na Bliskość. To, co kiedyś tak bardzo mnie przerażało i przed czym uciekałem, stało się czymś, na co czekałem z utęsknieniem.
Na każde warsztaty nie jechałem już z obawą, że nie spotkam „starych znajomych” tylko z ciekawością i otwartością na nowe osoby. Otworzyłem się na bliskość, dotyk i kontakt z drugim człowiekiem. Przyszedł moment, że patrzyłem na drugą osobę bez fiksacji na płeć. Gdzieś, na jakimś poziomie nie miało to już większego znaczenia. Ważne było tylko spotkanie i obecność w przestrzeni serca. Poprzez pracę z ciałem, zaakceptowałem wiele ze swoich ułomności. Uwolniłem się od zbędnego balastu oczekiwań i projekcji względem samego siebie i innych.
Tantra zmieniła też moje spojrzenie na związki. Zrozumiałem, że bez otwartego serca, jakość moich kontaktów intymnych nie ulegnie zmianie. Dotknąłem sfery, o której mimo kilkunastoletniego stażu małżeńskiego nie miałem bladego pojęcia, a która okazała się dla mnie prawdziwą transformacją.
Dzisiaj chciałbym zaprosić Was do świata, który jest bliski memu sercu. Świata, w którym bliskość, szczerość, ufność w mądrość ciała a przede wszystkim własnego Serca ma znaczenie. Przestrzeni, w której spotkanie z samym sobą może być dla Was odkryciem, która zmieni Wasze życie. Miejsca, w którym spotkanie z drugim człowiekiem nabierze głębi i zupełnie innej jakości od tej, której zwykle doświadczamy w codziennym życiu.
Wstęp do Tantry jest cyklem spotkań, które mają pomóc w nawiązaniu bliskiej relacji z naszymi ciałami, zmysłami a przede wszystkim z naszym Sercem. To powrót do radości w spotkaniu z samym sobą, a także z drugim człowiekiem. Na zajęciach nie będzie ćwiczeń seksualnych ani nagości. Skupimy się na odkrywaniu magii dotyku, rozpuszczania blokad w naszym ciele i otwieraniu serca. Zrobimy to bez pośpiechu, z uważnością, z szacunkiem dla siebie i innych osób.
Jeżeli odczuwasz tęsknotę za spotkaniami w bliskiej, otwartej przestrzeni, gdzie możliwy jest autentyczny kontakt z Sobą i z drugą osobą, jeżeli myślisz, słyszałeś/aś lub czytałeś/aś o warsztatach tantrycznych, ale ciągle się wahasz, to Wstęp do Tantry może być dla Ciebie doskonałym początkiem lub kontynuacją już rozpoczętej drogi. Może być drzwiami do tajemniczego ogrodu, który urzeknie Cię swoim bogactwem. Czy otworzysz te drzwi i przekroczysz ich próg, to zależy już tylko od Ciebie.
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis lub do czegoś zainspirował, możesz podziękować, stawiając mi kawę.
Dziękuję! :)

