– Pan tak ładnie gestykuluje rękoma, jakby Pan był stworzony do dyrygowania. Jest Pan muzykiem? – zagaduje mnie starsza pani, którą wiozę do szpitala na Wołoską.
Hahahaha, nie :) — odpowiadam, myśląc jednocześnie o tym, jaką skarbnicą wiedzy o nas samych, może być rozmowa z drugą osobą. Przez 3 lata słyszałem, różne rzeczy o sobie, ale po raz pierwszy ktoś skupił uwagę na mojej gestykulacji :)
Podróż mija nam na rozmowie o ogólnie pojętym (lub niepojętym) życiu. Nie gadamy jednak o polityce, prześlizgujemy się przez „cowida”, stan służby zdrowia też nie zagrzewa zbyt długo miejsca w dyskusji. Rozmawiamy o ludziach, o strachu przed chorobą, o empatii (jak było kiedyś po wojnie i jak jest teraz) i o marzeniach. Moja pasażerka jest bardzo błyskotliwa, ma niezwykle otwartą głowę i ogrom ciekawych przemyśleń.
Przez całą drogę nie opuszcza mnie jedna myśl.
Mimo sporej różnicy wieku (pani rocznik 44″ ja urodzę się 26 lat później) mamy podobne spostrzeżenia i podobnie myślimy o życiu. Wow!
Kilka miesięcy temu, miałem podobne odczucie. Tym razem w większej grupie osób. Na kręgu.
Tak się składa, że w miejskiej przestrzeni organizuję kilka inicjatyw. Jedną z nich są w/w kręgi. Przychodzą kobiety i mężczyźni. Spotykamy się wtedy w kręgu, aby pobyć w swojej obecności, pogadać, napić się kawy. Celem jest integracja.
Rozmawiamy o życiu, marzeniach i oczywiście o relacjach damsko – męskich :)
Na jednym ze spotkań zaproponowałem, abyśmy napisali to, co jest dla nas najważniejsze w relacji z drugą osobą. Mężczyźni i kobiety pisali oddzielnie. Żadna ze stron nie miała „wglądu” w to, co pisze inna grupa. Poprosiłem, żebyśmy po wstępnej selekcji zostawili tylko 3 najważniejsze cechy.
A potem …..
A potem spotkaliśmy się wszyscy razem w kręgu. Kobiety i mężczyźni. Na zdjęciu zobaczycie rezultat tego ćwiczenia :) Zielone karteczki pochodzą od mężczyzn, różowe od kobiet.
Okazuje się, że mimo wieku, różnicy płci, mówienia różnymi przekonaniami (które działają tu jak filtry), wszyscy w głębi duszy mamy podobne pragnienia …

