Starsza Pani i Leń

– Pan zaparkuje przy śmietniku, ja już schodzę – słyszę w słuchawce.
Parkuję i czekam.
Mija 5, 10, a potem 15 minut.
Zwykle nie wychodzę, po pasażerów, ale tym razem, postanawiam sprawdzić co się stało.
To, co dostrzegam, w jednej chwili tłumaczy mi, dlaczego to tyle trwało.

Starsza Pani idzie, a właściwie to stąpa niczym gejsza, w moim kierunku,  podpierając się laską. Każdy jej krok, to przesunięcie się do przodu o pół stopy. Jej sylwetka wydaje się tak krucha, jakby jej ciało było zbudowane tylko z patyczków, które przy pierwszym większym podmuchu wiatru, rozsypią się dookoła.
Gdy mija mnie, kątem oka zauważam, że jej wzrost kończy się na wysokości mojego splotu słonecznego.
Boże, jakie to ciało na starość, może być kruche i mikroskopijne. Ale tu ważniejsze okazuje nie ciało, a Duch, który w nim mieszka. O czym już wkrótce się przekonam.

– Wie Pan, ja już mam 85 lat i zostałam sama, ale jakoś sobie radzę, bo na życie trzeba mieć sposób. Planuję sobie siły na cały dzień. Na codzienne, samodzielne zakupy już mi ich nie starcza, ale na koteczki, do których jeżdżę (na drugi koniec miasta), żeby je nakarmić i z nimi pobyć przez 3 godziny, siły muszą się znaleźć.  Kotki pojawiły się  kiedyś na działkach i tak się oswoiły, że jak tylko usłyszą mój głos, od razu przychodzą. Kiedyś jeździłam codziennie, teraz już tylko raz na tydzień.

Słucham tego z niedowierzaniem. Ja młodszy o 30% leń, któremu czasem nie chce się wyjść z domu do sklepu, bo pada. A jak już wyjdzie, to weźmie pewnie samochód, bo to aż 300 metrów przecież.

Boże zmiłuj się nade mną i chroń jak najdłużej takie staruszki!
O kotki jestem zupełnie spokojny. :)

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis lub do czegoś zainspirował, możesz podziękować, stawiając mi kawę.
Dziękuję! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Ta strona korzysta z plików cookie. Przeglądając tę stronę, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookie.