Warstwy

– Jak tak można? Co za fałsz! To jest tragiczne! Żenujące! – rodzi się we mnie bunt.
Chcę jakoś zareagować,  skomentować, zabrać głos.
Po krótkim czasie emocje opadają. Przecież to nie moja sprawa …co mnie to właściwie obchodzi?- dochodzę do całkiem sensownego wniosku i uspokajam się.
Minęło – myślę.
Ale wiem, że pod spodem, obudził się właśnie mój wewnętrzny krytyk, który już dostrzegł swoją potencjalną ofiarę. Niszcząca, emocjonalna trucizna zaczyna właśnie krążyć w moich żyłach.

Używam facebooka od lat i raz na jakiś czas doświadczam uczucia irytacji, a nawet wkurwu. Czasem sprawi to tekst, czasem zdjęcie a czasem obejrzany film, (tak, jak teraz), na którym ktoś, niemiłosiernie fałszuje. Dostrzegam wtedy, że gdzieś pod spodem, zaczyna wzbierać we mnie fala emocji. Zwykle, są one niewidoczne, by potem w jednej chwili przejąć kontrolę nade mną. Górują nad wszystkim. Są głośne, chcą być usłyszane, chcą zwrócić na siebie moją uwagę. Zachowują się tak, jakby chciały powiedzieć: – Spójrz na nas, do cholery!

Doskonale znam ten mechanizm i gdy uda mi się już go przeczekać i nie ulegnę temu szaleństwu głupiej i bezcelowej krytyki, odkryję to, co moje emocje starały się przykryć.

Warstwa 1.
Na samym wierzchu w takich sytuacjach są zwykle moja irytacja i złość.
Przypominają charty wypuszczone w las i goniące za zwierzyną lub piranie, które poczuły krew.
Robią zamieszanie, ale to nie one, są tutaj najważniejsze.
Głównym aktorem tego widowiska jest zupełnie ktoś inny. Ktoś, kto ukrywa się znacznie głębiej.

Warstwa 2
Pod warstwą irytacji i bezsensownej złości, odkrywam, moją własną osobistą Zazdrość, schowaną się pod grubą warstwą wstydu, Ale nie jest sama, bo dostrzegam tam coś jeszcze. W samiuśkim kącie siedzi…. Odwaga. A raczej jej deficyt.
A więc to o to chodzi? Stąd ten cały krzyk?!!!!
Czyżby zazdrość stała się adwokatem mojej odwagi?

Wyciągam dłoń w kierunku Odwagi.
– Czas wyjść na zewnątrz – mówię powoli, żeby jej nie wystraszyć.
I chociaż Odwaga zapiera się powtarzając w kółko „ Ja nie chce wychodzić, ja nie chcę występować publicznie Ja nie jestem jeszcze gotowa„- powoli wychodzimy na powierzchnię, mijając po drodze Zazdrość, która patrzy na nas zdumionym wzrokiem.
Czy możecie mnie zabrać? – słyszymy wołanie za sobą. Odwracam się.
Ależ oczywiście Zazdrość Ależ oczywiście ….

Stoimy wszyscy pod postem, na którym mężczyzna śpiewa piosenkę.
– Czy coś tu dostrzegasz? – pytam się Odwagi. Oczywiście oprócz braku melodii – dopowiadam.
– Odwagę! – wypala Zazdrość i tego mu zazdroszczę – dodaje, wyraźnie zaskoczona swoją szczerością.
– I ja, też to zauważyłam – wtóróje jej Odwaga.

-Tak. Macie rację.
Myślicie, że możemy napisać coś miłego i szczerego, pod spodem w komentarzu? Np. pogratulować mu odwagi? – zwracam się do Odwagi.
TAAAAAK! Zróbmy to – zapala się Odwaga

– Czy Ty już całkiem oszalałeś?! – dobiega do mnie głos.
Teraz dopiero dostrzegam Złość i Irytację, stojące obok mnie.
– Kompletnie Cię już pogięło? Chcesz polubić to co, nas wkurwia?
Tak – odpowiadam z całkowitą pewnością w głosie.
– Właśnie to, chcę zrobić.
– No to, nic tu po nas. Radź sobie sam, jak jesteś taki mądry. Żebyś tylko potem tego nie żałował!!! – kwitują zgodnie.
– Tak, to prawda… nic tu po Was …- powtarzam w duchu, umieszczając komentarz pod filmem.

– I co, tak strasznie było? – rzucam pytanie, kiedy już jest po wszystkim.
– Nie!!! To było nawet ogromnie miłe – słyszę. Spoglądam z ciekawością na Odwagę, która pręży się rozpromieniona niczym paw. Ten widok wystarcza mi w zupełności za odpowiedź.

– A jak u Ciebie,  Zazdrość?

Cisza.
Rozglądam się dookoła.
Zazdrość niepostrzeżenie odeszła.

 

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis lub do czegoś zainspirował, możesz podziękować, stawiając mi kawę.
Dziękuję! :)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

Nie przegap! Zapisz się do newslettera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Ta strona korzysta z plików cookie. Przeglądając tę stronę, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookie.